wind2013 | e-blogi.pl
Blog wind2013
...a miał to być koniec... 2018-07-04

Powiedzieć, że kocham, to nie rzec niczego
Powiedzieć, iż tęsknię, to niewieściej czci obraza
Dlatego słowa, niczym piasek wsypany w tryby maszyny
Kaleczą uczucia, nie oddawszy tego, co w przyrodzie się już nie zdarza
Nie mogąc godnego miejsca w swym sercu na spokój odnaleźć
Targany wichrem cudownej, lecz wyniszczającej ekstazy
Niczym pijak, do dna opróżniwszy trunek miłości
Po trzykroć, a może i sto jeszcze razy
Mam chęć wykrzyknąć
Że kocham
Tylko tyle i aż tyle


Nareszcie... 2018-06-17

"Pełno nas, a jakoby nikogo nie było…”


Jest taki dzień, jest taka chwila, że nawet noc świtem się wydaje
Jest taka Kobieta, jest takie uczucie, że nawet głaz rozpala
I mimo upływu lat, licznych pomyłek, ono nie ustaje, nie mija
Taka byłaś…
Żałuję...


KONIEC


On wrócił... 2018-06-09

Cóż pozostało? Jedno zdjęcie, wyblakłe „kocham”?
Choć dzień obudzony cudownym słońcem, … nie oddycham…
Ile piasku w klepsydrze? Czy wiem? A może chociaż przeczuwam?
Czy tak mają wyglądać moje dni ostatnie ?
Dlaczego się nie śpieszyłem i jeszcze milion innych dlaczego…
Obiecałaś być przy mnie w tej chwili…
A to właśnie „dziś” jest mój mecz … mecz, który przegrywam…


Miałem być gigantem życia w ramach terapii idioty…
Przykuty do kamienia miłości, z sercem na dłoni, miast wątroby
Walczę z potęgą śmierci, walczę ze sobą, jak ziemscy Cyklopi
Zostałem jednak dziś zwyciężony
Na własne życzenie, wszak nie odchodzę
Lecz to ja ów czas wybiorę
Mając ostatnie, najszczersze życzenie
Żyj Iskierko, żyjąc w mej pamięci, żyj dla siebie…


Czy wiesz, jak trudno, będąc posiadaczem kredytu na życie
Świadomie odsiewać z za kraty ziarna vitae od plew śmierci
Kiedy, nie tylko serce boli, ale i rozum z tęsknoty szwankuje
Bać się każdego dnia, mając świadomość, że może ostatni
Czy wiesz, jak się czuje człowiek, skazany na spłatę owej raty?
Jak bardzo ten czas ceni ?
Nie znając swego dnia i godziny
Nie znając daty...


Cierpi


Krótka modlitwa... 2018-06-04

Pisząc ów list, bez słów i bez granic
Nie sposób ust otworzyć, by złapać oddech
I choć los pozwolił ze mnie zadrwić, nie winię nikogo
Czego chcę, czego pragnę?
Czy to tak wiele? Pragnę miłości…
Prawdziwej, szlachetnej, zacnej, nie byle jakiej
Tę jedną istotę na świecie, wskazanej mym sercem
Dotkniętej palcem, cudownej i nieśmiertelnej
Mojej iskierki, Panie Boże, proszę, daj mi…


Dekonspiracja... 2018-06-02

Czy można tęsknić bardziej, niźli wartość tego słowa?
Czy można kochać mocniej, niż kochać ja potrafię?
Czy człowiek jest w stanie częściej myśleć o Niej?
Czy można bez Niej żyć choć jeden poranek dłużej, czy zdołam?

Ile lat byśmy nie mieli, przychodzi taki dzień, że nic i nikt inny się już nie liczy
Tęsknota, nieustanną traumą się wydaje, lecz i snem, nadzieją nieokiełznaną
Tymczasem właśnie Ja, małą literą, takie zwierzę powinno zostać zapisane
Nie mogąc znaleźć odpowiedniejszych strof, prosząc Cię o rękę
Czekam na to tylko zdanie – Tak, jestem Twoja…
Na zawsze, Twym Kochaniem


I gdybym nie zaprzepaścił z miliona okazji, choćby dwu
Dziś, mając Cię u swego boku, oddaną, wierną, czułą
Zamiast niszczyć tak doskonale, jak to tylko Ja umiem
Patrzyłbym w gwiazdy, jakże szczęśliwy, spokojny
Tak Kasiu, to Ty, mój aniołku…jedyna pośród milionów stu
A może stu jeden…


I znów kamień w gardle... 2018-06-01

Setny, a może nawet tysięczny raz, rozpękła się w pył moja dusza
Nieutulona, samotna i głucha
Dziś, rozum bijąc na alarm, niczym spiżowy dzwon, serca jednak nie słucha
Wszak wszystko uleczyć miał czas, lecz dlaczego nie rusza?
Wskazówki odmierzające ukojenie nie poruszyły się choćby o łezkę
Tymczasem ja, bawiąc się słowem, gdyż nic innego mi nie zostało
Nie dostrzegając tego, iż jestem całkiem sam, mając w oku belkę
Rzewnie, po cichutku… łkam, zamiast wstać z kolan, nie prosić dłużej losu
By trwać, trwać za wszelką cenę…
Nie umiem, gdyż kocham…
Kocham tylko Ciebie


Przemyślenia... 2018-05-27

Cisza…przejmująca nieustannie sarkastycznym śmiechem
Tak bardzo zżyła się ze mną, lecz czy ją lubię? Nie wiem
Jednocześnie upokarzająca swym przesłaniem, pierwszym smakiem …
Pospolitym chlebem
Strawa, nad wyraz treściwa, jak chlewu odpadki
A w jej środku Ja
Nasycony swą samotnością, po brzeg gardła, aż do ulania…
Cóż za datki dziś otrzymałem, by odrzucić tę cudowną wegetację
Jakimż prezentem obdarowany zostałem?
Za czyje grzechy mam stale cierpieć?
Czym zawiniłem?
Żyjąc w owym tandemie egzystencjalnym
Transcendentalnej tandecie oddychania
Nie umiem przetrwać w zwierzęcym świecie ludzi
A w nim serwowanej propagandy życia, tekstem jakże nachalnym
(s)apiens małą literą pisanej
Oznaczającej jeno zamęt
Zamęt trwania...


 


https://www.youtube.com/watch?v=E2lfWElfWKg&list=PLmNSLtaqfgpXeL42FntQZNYosAceX4Awt&index=3&t=0s


Ważkie pytania... 2018-05-23

Wróciłem, lecz czy oznacza to, iż jestem?
Trwam, ale czy po pas, a może szyję?
Codziennie zapalam świecę i patrzę, czy płonie?
Każdego dnia oddycham, czy jednak można powiedzieć, że żyję?
Te i inne marności świata, zaprzątają głowę człowieka
Nie wszystek umrę ? Naprawdę, w to wierzycie?
A może już dawno umarłem, tylko tego nie wiem…


Dzień, a może noc? 2018-05-19

Raz, krzyku milczeniem wypowiedziane przez serce słowa
Niczym rydwan bogów, sunące na podbój jedynej
Jak wezbrana rzeka, krwawiąca uczuciem - supernova
Spłynęła na mnie wyobraźnią cudownych obłoków
I kiedy dziś, cisza w szeregu staje pośród mych myśli
W mej głowie kipi od tylu domysłów
Nie umiem zachować spokoju, nie umiem poskromić siebie
Milionem zarzucam Ciebie o ukochana, niewysłanych i spalonych listów
Niech wszystkie gwiazdy rozświetlą ciemności firmament
Niech serce na dłoni zagra muzykę
Niech w listach wyschnie wreszcie atrament
Niech piekło pochłonie żałobną lektykę…


Efemeryda? 2018-05-13

Tyle pięknych chwil, rzuconych w przepaść
Tyle cudownych zdarzeń, gorących pocałunków
Sennych niemalże do omdlenia uniesień
Najskrytszych marzeń, urzeczywistnionych w upojności
Dwoje niewinnych kochanków, w ekstazie
Ofiarujących wzajemną miłość
Jakże mógłbym zapomnieć?
Jak żyć?
Sam, przeciw światu, wznosząc pochodnię, by nie zabłądzić?
Którą ścieżkę mam wybrać? Dokąd się udać, skoro wcale iść nie chcę
Wciąż żyję przeszłością, słońca jednak nie szukam
Raczej ciemnej doliny, na środku której rośnie samotne drzewo
A na nim ja, zimny trup
Bez niej…najukochańszej dziewczyny
Efemerydy…
Tymczasem, wisząc na najgrubszym konarze
Wyciągam dłoń, ku jutrzence
I tak sobie cichutko marzę, że któregoś dnia
Ona się do mnie odezwie, odcinając mój śmierci rzemień
Przerwie umrzyka piosenkę…
A ja, całkiem nagi w swej codziennej bezbronności
Ponownie zaufam
Miłość w darze otrzymawszy
Zerwę się z liny w podzięce…
Choćby bez rozliczania win…
Bez twarzy…
Jednak dla Niej żyć będę…


 


 


Sasha, tut mir sehr Leid, aber meine Verse sind nicht fuer dich...
Lass mich in Ruhe, bitte... Es ist schon zu spaet fuer uns... 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]